Po tak długiej nieobecności nazbierało mi się kilka nowości, które mam zamiar w najbliższym czasie przetestować. Na jeden post produktów było zbyt wiele, dlatego na pierwszy rzut lecą produkty do pielęgnacji twarzy. W ostatnim czasie moja cera była w bardzo kiepskim stanie, okazało się, że w głównej mierze przyczyną była alergia na białko mleka krowiego. Po odstawieniu mlecznych produktów skóra w 90% wróciła do normy, ale od tamtej pory bardziej przykładam się do pielęgnacji i oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu.
Po chyba najdłuższej przerwie w historii tego bloga wracam do pisania postów. W sumie nie mam za wiele co usprawiedliwiać swojej nieobecności- końcówka studiów, obrona i rozwijanie swojej branży. Teraz kiedy wszystko się w miarę ustabilizowało, chciałabym tutaj wrócić i dodawać dwa posty tygodniowo- w niedzielę i koło środy/czwartku. Mam nadzieję, że chociaż trochę się stęskniliście i dalej będziecie tu zaglądać ;)
Poszukiwania dobrze kryjącego, drogeryjnego podkładu u mnie nie trwały zbyt długo, bo już trzeci podkład który zaczęłam testować (było to jakieś 3 lata temu) bardzo przypadł mi do gustu i nadal jest moim ulubieńcem, do którego regularnie wracam. A mowa tu oczywiście o Maybelline Superstay 24h.
Używanie maseczek w codziennej pielęgnacji wychodzi mi bardzo opornie. Dopiero kiedy zaczęłam stosować maseczki w płachcie jest trochę lepiej, ale nadal bez szału. Dzisiaj przychodzę do was z recenzją maseczek w płachcie od Garnier. Czy mi się sprawdziły i czy kupię je ponownie? Odpowiedź znajdziecie poniżej.
Dzisiejszym postem rozpoczynam nową serię na blogu, a mianowicie co jakiś czas będę pokazywała wam moje zdobienia na paznokciach, z krótkim opisem jak je wykonałam i jakich produktów użyłam do tego celu. Mam nadzieję że spodobają wam się takie posty i polubicie tą serię :)





