Przy odpowiedniej pielęgnacji włosów często wymieniany jest peeling do skóry głowy. Do dbania o włosy przykładam bardzo dużą uwagę już od kilku lat, ale ciągle uczę się czegoś nowego. Tak właśnie było z używaniem peelingu do skóry głowy- pierwszy jakiego używałam, był peelingiem ziarnistym od Natura Siberica, ale ten produkt wcale się u mnie nie sprawdził. Długo wahałam się czy przetestować coś innego, ale koniec końców tricho peeling trafił w moje ręce. Czy polubiłam go bardziej od poprzednika? Odpowiedź znajdziecie poniżej.
Pielęgnacja
Maseczki do twarzy The Body Shop- węgiel himalajski i mleko migdałowe z płatkami owsianymi
kwietnia 26, 2020
O sklepie The Body Shop słyszałam już dawno, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do niego zajrzeć. Jednak po obejrzeniu kilku filmów MsDoncellity zachwalającej maseczki z tej firmy, wpisałam je na swoją listę do przetestowania i czekałam na promocję :D Kiedy trafiła się okazja kupiłam dwie wersje - oczyszczającą z węglem himalajskim i nawilżająco-złuszczającą z mlekiem migdałowym i płatkami owsianymi. I już na samym początku powiem wam jedno, na tych dwóch się nie skończy.
Mocne oczyszczenie bez podrażnień
Maseczka z węglem himalajskim jest przeznaczona do cer tłustych z większą liczbą zanieczyszczeń. Moja cera to mieszanka skóry suchej na policzkach i wokół ust oraz delikatnie tłustej w strefie T, a ta wersja sprawdza się u mnie dobrze, chociaż czuć, że jest mocna. Za pierwszym razem bałam się, że tak mocne oczyszczenie podrażni i jeszcze bardziej wysuszy skórę. Po zmyciu okazało się, że nie było czego się obawiać. Skóra była oczyszczona, a pory ściągnięte, przed nałożeniem kremu można odczuć lekkie napięcie, ponieważ maseczka działa podobnie do glinki- wysychając ściąga skórę. Ta wersja na pewno nie nada się dla posiadaczek cer wrażliwych i naczynkowych ale pozostałe Panie, które szukają mocnego oczyszczenia powinny być zadowolone.
Miłość od pierwszego użycia
A mowa tu oczywiście o maseczce z mlekiem migdałowym i płatkami owsianymi. To co ta maseczka robi z twarzą to jest coś niesamowitego. Delikatnie złuszcza martwy naskórek, dzięki czemu pozbywamy się suchych skórek, a dodatkowo świetnie nawilża i koi podrażnioną, przesuszoną skórę. Maseczka pozostawia skórę naszej twarzy nawilżoną i promienną, nada się do każdego rodzaju cery i myślę, że większość osób będzie nią zachwycona. Mimo, że ta wersja świetnie nawilża, mam ochotę przetestować wersje różaną i miodową, które są stricte nawilżające.
Te maseczki spowodowały, że mam ochotę przetestować więcej kosmetyków The Body Shop bo zrobiły na mnie dość spore wrażenie. Jakie kosmetyki tej marki możecie polecić?
Znacie markę The Body Shop? Używaliście kiedyś tych maseczek?
Kremy do twarzy w większości sprawdzają się u mnie dobrze, gorzej jest w przypadku kremów pod oczy. Tam moja skóra jest bardziej wymagająca i rzadko, który krem spełnia moje oczekiwania. W ostatnim czasie udało mi się wykończyć dwa kremy do twarzy i jeden pod oczy, a w ich miejsce pojawiły się już kolejne do testów. Czy byłam z nich zadowolona, czy mnie zapychały? Zapraszam do lektury.
Bielenda Regulujący krem na noc zielona herbata
Może co niektórych to zdziwi, ale był to jeden z lepszych kremów jakie do tej pory używałam. Krem świetnie nawilżał, dawał uczucie świeżości dzięki zielonej herbacie w składzie. Nie zapychał, szybko się wchłaniał i radził sobie z nawilżeniem skóry, nawet w momentach kiedy była skrajnie przesuszona. Był bardzo wydajny, dzięki czemu mogłam się nim dość długo cieszyć, niestety kiedy po jego skończeniu chciałam zakupić nowe opakowanie, nigdzie już go nie znalazłam. Była to chyba jakaś limitowana seria, a wielka szkoda bo za tą cenę tak dobrego kremu jeszcze nie spotkałam.
Nacomi Arganowy krem pod oczy
Ten krem zakupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii w sieci. Na początku sprawdzał się u mnie bardzo dobrze, skóra była odpowiednio nawilżona, a korektor wyglądał na nim ładnie. Po pewnym czasie jednak moja skóra jakby się przyzwyczaiła i już nie było widać takich efektów. Po przebudzeniu skóra była jakby nawet bardziej sucha niż przed nałożeniem kremu wieczorem. To spowodowało, że gdzieś od połowy opakowania zaczęłam stosować go na zmianę z innymi kremami, żeby zobaczyć czy uczucie nawilżenia z początków używania wróci. Niestety tak się nie stało, a krem zaczęłam używać tylko pod makijaż w celu jak najszybszego zdenkowania.
Avene Cleanance Hydra
Krem od Avene został mi polecony przez dermatologa do stosowania w czasie alergii skórnej. I okazał się świetnym produktem na podrażnioną skórę. Mogłam mieć okropny wysyp, a ten krem uspokajał stany zapalne, łagodził swędzenie i nie powodował szczypania. Dodatkowo szybko się wchłaniał i ładnie wyglądał pod makijażem, nie przyśpieszał wyświecania się i nie powodował rolowania podkładu. Poleciłabym go osobom z problemami skórnymi, kiedy inne kremy powodują tylko zaognienie zmian lub po prostu szukają czegoś nowego wartego uwagi.
Podsumowując, z kremów do twarzy byłam zadowolona i to nawet bardzo. Krem do oczu trochę mnie zawiódł, ale nie uważam go za zły produkt bo wiem, że wielu osobom się sprawdzał, a i u mnie na początku dawał całkiem zadowalające efekty.
Używaliście któregoś z tych kremów? Jakie były wasze wrażenia? A może skusicie się na jeden z nich podczas przyszłych zakupów?
P.S. Poszukuję dobrych kremów do twarzy z wysokim filtrem, jeżeli znacie coś godnego uwagi to piszcie :)
Poszukiwania dobrego kremu pod makijaż trwały u mnie dość długo. Ze względu, że moja skóra jest skłonna do przesuszeń większość produktów, które stosowałam powodowała, że podkład się ciastkował. Hydra Genius podpatrzyłam u heymissangel na instagramie i na tyle mnie nim zaciekawiła, że postanowiłam go przetestować na sobie. Czy mi się sprawdził i czy kupię go ponownie, znajdziecie w dalszej części posta.
Przed każdą porą roku warto jest zrobić sobie wishlistę rzeczy, które chcielibyśmy w danym momencie kupić. Patrząc na fakt, że post podzielony jest kategoriami to wydaje mi się, że tegoroczna lista nie jest jakoś szczególnie długa.
Po tak długiej nieobecności nazbierało mi się kilka nowości, które mam zamiar w najbliższym czasie przetestować. Na jeden post produktów było zbyt wiele, dlatego na pierwszy rzut lecą produkty do pielęgnacji twarzy. W ostatnim czasie moja cera była w bardzo kiepskim stanie, okazało się, że w głównej mierze przyczyną była alergia na białko mleka krowiego. Po odstawieniu mlecznych produktów skóra w 90% wróciła do normy, ale od tamtej pory bardziej przykładam się do pielęgnacji i oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu.
Używanie maseczek w codziennej pielęgnacji wychodzi mi bardzo opornie. Dopiero kiedy zaczęłam stosować maseczki w płachcie jest trochę lepiej, ale nadal bez szału. Dzisiaj przychodzę do was z recenzją maseczek w płachcie od Garnier. Czy mi się sprawdziły i czy kupię je ponownie? Odpowiedź znajdziecie poniżej.
Czy ja tu kiedyś będę regularna? Zdjęcia mam porobione, ale ciągle brakuje mi czasu by napisać posty 'na zapas', nie mówiąc już tych co 'na teraz'. Niby organizacje czasu mam dobrą, ale tego czasu jest zawsze za mało. Znacie to? Czy tylko ja ma taki problem. Proszę powiedzcie że nie :D
A przechodząc już do tematu posta, to chciałabym wam dzisiaj trochę opowiedzieć o kolejnym produkcie od Nacomi. Kosmetyki tej marki bardzo lubią się z moją skórą i póki co wszystko od nich dobrze się u mnie sprawdza. A jak było tym razem? Tego dowiecie się z dalszej części posta.
Pielęgnacja
Nivea MicellAIR do makijażu wodoodpornego | Idealny płyn do cery wrażliwej
października 22, 2018
Dobry płyn micelarny to podstawa pielęgnacji naszej cery. Przez długi czas moim ulubieńcem był różowy płyn do cery wrażliwej z Garnier (jego recenzja pojawi się niebawem), ale miałam ochotę na jakąś zmianę. Na mojej liście było kilka produktów. Skusiłam się na płyn z nowej serii MicellAIR od Nivea, który przyciągnął mnie swoim ciekawym designem i dobrymi opiniami w internecie (polecała go między innymi Kitulec). Czy mi się sprawdził i czy będę do niego wracać? Odpowiedź znajdziecie poniżej.
Kosmetyki Nacomi skusiły mnie szczególnie swoją piękną szatą graficzną. Uwielbiam takie minimalistyczne i pastelowe wzory. Ponadto wybór zapachów jest tak bogaty że ciężko było mi się zdecydować, który wybrać. Tym razem postawiłam na pielęgnację ciała, czyli peeling i mus. Czy się u mnie sprawdziły? Jeżeli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej lektury.
















